Widoki rozmaite

Zanim przejrzę się w rozstajnym krajobrazie, kędy
linie wywróżonych dłoni przechyliły pagórek...
(...)
Wieczór, woźnica cienia, wzgórzami jak końmi
powozi, zatrzymując widok przed
miastem zamkniętym,
po czym słońce, zwieszone nisko,
u strumienia poi.
(...)
Dalej, nad wzgórzem nieruchomym, stoi
powietrze: lustro zdmuchnięte.
[J. Przyboś]